Fajnie byłoby pisać wyłącznie o dobrych i wzniosłych przeżyciach... Jednak powiedzenie "raz na wozie, raz pod wozem" dotyczy każdej dziedziny życia - również medytacji.
Jeśli po przeczytaniu poprzedniego wpisu wiemy już, na czym upływa nam czas, jakie działania chcielibyśmy wyeliminować, a jakie wprowadzić - pora na garść konkretnych wskazówek. Jak to zrobić, żeby więcej było w naszym życiu pożądanych przez nas aktywności?
Niedawno pisałam, że jeśli na czymś nam zależy, to warto nie zniechęcać się potknięciami, lecz próbować od nowa i wciąż wracać do tego czegoś - i dawać sobie nowe szanse (wpis pt. "Każdego dnia na nowo" ). Oczywiście łatwiej powiedzieć, a trudniej wykonać - stąd pomysł na dzisiejszy wpis.
Mam nadzieję, że nie zmyliła Was przewrotna forma mojego ostatniego wpisu. Medytuję nadal i widzę w tym dużą wartość. Co więcej, polecam Mindfulness każdemu, kto chciałby dowiedzieć się trochę więcej o sobie samym - bo to podobno najważniejsza wiedza, jaką możemy zdobyć w życiu :)
Osiem tygodni codziennych medytacji i cotygodniowych spotkań w ramach programu "Redukcja stresu oparta na uważności" dobiegło końca, a moim pierwszym odczuciem po ostatnim spotkaniu było... rozczarowanie.
Postanowiłam medytować codziennie. Ba, nawet kilka razy dziennie! Wszak tak wiele jest rodzajów medytacji - można by rano praktykować skanowanie ciała , w południe medytację chodzoną , a po pracy siedzącą ? A na wieczór jeszcze uważny ruch! Przecież większość czasu spędzam ostatnio w domu, więc chyba nie powinno być takie trudne, żeby znaleźć te 15-20 minut kilka razy dziennie?
Pamiętacie mój wpis pt. Medytacja - co to znaczy "skupić się na oddechu" ? Napisałam go jeszcze zanim zapisałam się na kurs MBSR . Dziś chciałabym pokazać Wam inne aspekty medytacji siedzącej, jakich uczę się w podejściu Mindfulness.
Dziś chciałabym przedstawić Wam twórczość mojej przyjaciółki, która jest psychologiem i terapeutą, a w swoich krótkich, literackich tekstach inspiruje do poszukiwań, myślenia i działania.
Niedawno pisałam o ćwiczeniu uważności w ruchu z użyciem asan jogi. Ostatnio poznałam natomiast medytację chodzoną i chciałabym tutaj podzielić się tym, czego się dowiedziałam.